Dzień był piękny. Powiewał lekki wiaterek, wilczyce wyszły ze swoimi pociechami na łąkę. Wszyscy pozwolili sobie na chwilę relaksu. Walki, niewinne zabawy, bieganie za motylkami, wyścigi, zabawa w chowanego. Bawili się świetnie, ale jedna wilczyca nie była zadowolona. Była to Leeth, o której jest ta historia. Nie miała przyjaciół, rodziny, partnera, była samotna. Wzdychała tylko, kładła się na miękkiej trawie i spała. Przywódczynią stada była jej starsza siostra Kalisa, a jej partnerem był Nightmare. Kalisa była dość spokojna, waleczna, odważna, ale miała jedną wadę, którą stara się ukrywać. Była nieśmiała i nie lubiła walczyć. Zawsze liczyła na pomoc Nightmare'a, ale pewnego dnia zniknął. Wszyscy go szukali po całym terenie watahy Pyrusa.
- Nightmare! Nightmare! Nie rób sobie ze mnie żartów! - Krzyczała zdezorientowana Kalisa. - To nie jest śmieszne!
- Sądzisz, że Nightmare bawiłby się w najlepsze kiedy my szukamy go po całym terenie? Bo ja tak nie sądzę. - Powiedziała Leeth i natychmiast wróciła do swoich zajęć.
Kalisa spojrzała na Leeth i wróciła do poszukiwań strasznie oburzona zachowaniem swojej siostry w takiej strasznej sytuacji. Nagle było słychać jak ktoś powiedział :
- Co wy najlepszego wyprawiacie?
To był Nightmare. Był cały mokry i dyszał. Kalisa walnęła go łapą w puszczek.
- Jak mogłeś wywinąć mi i nam wszystkim taki kawał?
Może i Kalisa była zła na Nightmare'a przez resztę dnia, ale potem jej przeszło i śmiała się razem z innymi z całego tego zajścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz