Szczeniaki ją kochały. Była po prostu dla nich wzorem do naśladowania, ale ona nie lubiła szczeniaków. Dlatego starała się ich unikać, a to było dla tych maluchów jeszcze większą zabawą. Nawet szczeniaki Kalisy lubiły swoją ciocię Leeth i przepędzał inne szczeniaki od swojej ulubionej cioci. Dlaczego ulubionej? One traktowały każdego, kto jest fajny jako swoją ciocię, a to że Leeth była ich ciocią to był dopiero zaszczyt! Idąc wraz z Leeth wychwalały się tym z kim idą, a inni im zazdrościli. Leeth przeżyła nie jedną przygodę i zna życie jak nikt inny, ale nie spodziewała się że czeka ją jeszcze jedną. Kiedy wszyscy już spali Leeth wymknęła się na swój 'krótki' spacerek nad jej ulubione magiczne jeziorko, o którym tylko ona wiedziała. A raczej tak myślała. Usłyszała szelest za krzakami i natychmiast się zerwała.
- Grr... Wyjdź! Nie boję się ciebie! - Krzyczała, ale nikt nie wyszedł i nie było słychać absolutnie nic oprócz szelestu liści i głośnego powiewu wiatru - Może mi się przesłyszało? Ale mi się nigdy nic nie przesłyszało... Czyżbym była już stara?
Zastanawiała się gdy nagle ktoś na nią wskoczył. Był to wilk. I to dość silny.
- Ej no! Złaź ze mnie albo wezwę watahę!
- Nie sądzę... Pomyślą, że się boisz jednego, słabego wilka i już nie będziesz ulubienicą szczeniąt.
- Skąd wiesz, że jestem ich ulubienicą? Należysz do nas?
- Nie. Ja to po prostu wiem.
Kiedy tajemniczy wilk zszedł z niej ona natychmiast wstała, otrzepała się z ziemi. Zdążyła jednak zobaczyć i zapamiętać jego twarz, a potem wróciła i zasnęła śniąc o nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz