- Leeth. Czy mogłabyś zaszczycić nas swoją pomocą?
- Sama nie wiem... Mam ciekawsze zajęcia...
Nagle zza krzaków wyskoczyła Kalisa trzymając w łapie Urana, Wernę i najmłodszego z dzieci Santosa.
- Zajęcie? To nazywasz zajęciem??! Śpisz całymi dniami, a ja muszę harować jak wół!
Kalisa była niebieską wilczycą, która ZAWSZE miała jakiś powód żeby zaciągnąć Leeth do pracy, ale ona zawsze jej się odgryzała i Kalisa wracała dalej do swoich wilczych zajęć.
Nie dość, że Leeth była uparta to jeszcze była bardzo wredna. Jednak coś w środku sprawiało, że potrafiła być miła i czuła, ale wolała to ukrywać. Leeth była bardzo ładna, ale samotna.
Jej białe futerko było tak jasne, że trudno było jej się schować w nocy, a co dopiero kiedy trzeba było iść na polowanie. Bardziej wyruszała na łowy w zimę kiedy trudno było ją odróżnić od śniegu. I nawet to ona była kiedyś alfą w stadzie, ale w pewnym momencie ugryzł ją wąż i osłabła. Kalisa korzystając z okazji pokonała siostrę. Leeth była bardzo załamana i przestała być miła, szczęśliwa. A jeszcze potem stało się kolejne nieszczęście. Jej partner został zastrzelony.
Koniec cz.1